czwartek, 23 października 2014

Czy jest Ci wszystko jedno?



Łatwo jest przejść obojętnie, znacznie łatwiej niż podać rękę, schylić się podnieść. Najlepiej przemknąć cicho bezszelestnie ze spuszczoną głową.
Widzimy przemoc na ulicy, ból, leżącego człowieka? Nie reagujemy, po co? Przecież nie zmienię wszystkich i tak nie pomogę! Poza tym po co się narażać?

Dostaliśmy niesmaczny obiad w restauracji? Dobrze, przełykając w bólu ciężko wydane pieniądze, zjemy wszystko do ostatniego okruszka, bo szkoda, a potem zabierzemy się  stamtąd i nigdy więcej nie wrócimy. Na pytanie kelnera czy było smaczne, uśmiechniemy się tylko nieco zmieszani i poprosimy o rachunek. Zamiast powiedzieć głośno, poinformować, wyrazić opinie. 
"Nie, to było niesmaczne, jak możecie coś tak niedobrego dawać ludziom? Kotlet się ciągnął, ziemniaki zimne, a na zupę czekałam pół godziny". Mądry manager z tego skorzysta, nawet podziękuje, następnym razem dopilnuje. Niemądry tylko się obruszy prychnie i dalej będzie trzymał kurs na bylejakość.

Odbieracie dziecko z przedszkola.
"No, dzisiaj Kazio był niegrzeczny, narozrabiał. Rozpraszał dzieci na leżakowaniu."
Spuścić wzrok czy dociekać?
Jak to był niegrzeczny? Wszystkie dzieci są grzeczne! Co takiego zrobił?
Rozśmieszał dzieci na leżakowaniu, udawał psa i szczekał.
To super, łał moje dziecko ma wyobraźnię! To było bardzo zabawne!

Dzisiaj Hela nie chciała przyklejać naklejek.
"Widocznie ją to nudzi" odparowałam bez większego zastanowienia.

Widzisz jak ktoś robi kupę psem pod Twoim oknem? Zwróć uwagę, jutro Twoje dziecko wdepnie w nią  nią swoim pięknym, nowym bucikiem, a Ty będziesz musiała je wygrzebywać wacikami do uszu. Fuj!

Widzisz jak matka wyżywa się na dziecku, interweniuj, reaguj, pytaj.

Szukasz szkoły dla syna, dociekaj. Nie zapisuj go do pierwszej lepszej, sprawdź dyrektora, sprawdź wychowawcę, dowiedz się czy są otwarci na zmiany czy się ich boją. Idź na drzwi otwarte, proś o rozmowy, o uwagę, dowiedz się wszystkiego byś później nie musiała żałować, że nie wykonałaś tego kroku.

Bardzo często kupuję ciuchy hand made. Rzadko się zdarza by były odszyte idealnie, zawsze coś odstaje, czasami źle leży, gdzieś niedopracowane. Niby to hand made, więc powinno mi być wszystko jedno. Jednak to właśnie hand made powinien być bardziej dopieszczony, to właśnie dziewczyny siedzące gdzieś tam przy swoich maszynach czekają na feedback. Czekają na to by ktoś napisał, czy coś jest nie tak, co można zmienić, co ulepszyć. 
Poprawmy nasz polski design. Skąd ktoś ma wiedzieć, że coś jest nie tak, jeśli o tym nie mówimy. Jeśli tylko marudzimy do siebie irytujemy się i ciskamy w kąt, bo przecież nie tak miało być.

Ostatnio opowiadałam mojej koleżance o zmianach w polskim szkolnictwie ( o tym w kolejnym wpisie), zachwycona motywowałam ją do szukania jak najlepszych rozwiązań edukacyjnych dla jej dzieci. 
Sama mam przekonanie, że jeśli nauczyciel nie chce ze mną rozmawiać, jest oporny na zmiany, na progres, krótko mówiąc beton, to szukam dalej. To my musimy drążyć, ulepszać, inicjować. Moja koleżanka zadała mi wtedy pytanie:
"Ale dlaczego to ja mam się szarpać, przecież to państwo powinno zapewnić mi jak najlepszą edukację, to państwo niech się zmienia, ja ich przecież nie zmienię."
Otóż błąd. Zmiany powinny zacząć się od dołu. Zmienimy świat, tylko musimy chcieć. Nie może nam być wszystko jedno, nie może nam być obojętne, to w końcu do nas wróci. W lepszej lub gorszej formie, ale wróci.
Nie możemy się bać, iść na łatwiznę, godzić się na bylejakość, udawać, że jest dobrze. Jeśli jest, to świetnie, ale jeśli tylko uważacie, że można coś zmienić, w waszym własnym mikroświecie, zróbcie to. Jeśli nawet będzie to drobne usprawnienie na klatce schodowej, przed domem, czy na osiedlowym placu zabaw. Warto. Nie mylcie tego z pieniactwem, butnością i chamstwem, rozsądny akces w naszej małej społeczności może nam otworzyć zmiany na lepsze jutro. Mamy wielką moc by zmieniać świat na lepszy, wystarczy tylko skorzystać z tego co dała nam demokracja. Wystarczy być uważnym i czujnym, a dzieci mogą nam kiedyś za to podziękować. 
Ja dzisiaj dziękuję Kasi bo właśnie dzięki niej zrozumiałam, że nie muszę godzić się na wszystko co oferuje mi świat, rząd, system. To do nas należy zmiana, to my możemy poprawić swoją jakość życia poprzez drobne zmiany w naszym otoczeniu, nawet zwykłe dziękuję czasami wystarczy.




















sobota, 18 października 2014

Łódź design ( srizajn)

 

Moje nastawienie do sztuki jest dość zdystansowane, patrzę na nią z równym podziwem jak i respektem. Czasami sztuka mnie peszy, czasami zwyczajnie jej nie rozumiem. Tak jak na przykład praca Tracey Emin. Kontekst jest jasny, przekaz oczywisty, ale kompletnie nie pojmuję szału na tego typu performance, a tym bardziej ceny jaką ludzie są w stanie zapłacić by stać się posiadaczem owego arcydzieła. Mam wrażenie, że niekiedy artysta w pewnym sensie podąża za reputacją i cokolwiek stworzy wszyscy będą piać z zachwytu. 

czwartek, 16 października 2014

Własna firma



Chyba każdy marzy o własnej firmie. Każdy pragnie swojego kawałka świata, w którym radość z realizacji pasji bedzie choć w połowie proporcjonalna do wysiłku i pieniędzy jakie można zarobić.
Niektórym się udaje, innym nie, niektórzy na start mają 200 tys, inni toną w kredytach, jedni inwestują pieniądze całego życia, drudzy za kilka złotych są w stanie rozkręcić niezły biznes. Można miec smykałkę do interesów, można mieć marketingowe zacięcie, ale przede wszystkim trzeba mieć wielkie serce do ludzi. Wielu z nas tego pragnie, ale jeszcze więcej zbyt mocno jest przywiązana do swojego status quo, boi się zmiany. Dlaczego? Nie wierzymy w swoje możliwości, brak nam motywacji. Przedsiębiorczość jest bardzo wrażliwa na takie sygnały. To co o sobie myślimy, starch i ryzyko przed zmianą jest wielkim hamulcowym nowych wyzwań. Negatywne stereotypy, budują w nas całą masę ograniczeń.
Często też popadamy w nadmierną egzaltację i idealizację nowych działań. Wielka rządza sukcesu, chęć zarobienia dużych pieniędzy i brak świadomości problemów to pułapka, w którą wpadają młodzi przedsiębiorcy.
Biznes to ciężka praca, to oszczędzanie każdego grosza, to radość z najdrobnieszego sukcesu, to wzloty, ale też upadki.

piątek, 10 października 2014

czwartek, 9 października 2014

Mikołajek



Trochę trudno mi się z tym pogodzić, ale Rysio jakby z dnia na dzień wydoroślał. Nie jest już małym berbeciem, który słodko marudzi przy obiedzie. Nagle stał się dużym chłopcem, który chce słuchać nie tylko historyjek o misiach, króliczkach, czy żabkach, ale żądny jest literatury przygodowej. W tym roku nastąpił przełom, powoli odchodzimy od lektur obrazkowych i krótkich opowiadań na dobranoc z pokazywaniem ilustracji.