poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Blogi, ktore czytam


Dzieciaki wreszcie zasypiają, stawiam sobie herbatę z sokiem jabłkowym, miodem i pomarańczą odpalam laptopa i zasiadam na długie godziny. Czasami zastygam w takim bezruchu, że plecy wygięte w Łuk triumfalny przy każdym ruchu skrzypią jak stary zawias, czasami nie jest w stanie oderwać mnie nawet nagła potrzeba, poranny śpiew ptaków za oknem, czy późna godzina na wyświetlaczu, siedzę i czytam. Kiedy pojawia się nowy post cieszę się jak dziecko, otwieram pudełko z czekoladkami i wyjmuję z każdego to co najlepsze; zdjęcia, słowa, emocje, jedna po drugiej delektuję się jakby to była najlepsza mentalna uczta.

Moje ulubione blogi, czytam i uwielbiam:

Luna w chmurach pokochałam na samym początku jego istnienia, czułam jakąś więź z tym miejscem, bo zaczynałyśmy prawie w tym samym czasie. Potem urzekł mnie piękny czasami wręcz literacki język, niewymuszona lekkość pióra. Niesamowite, sytuacyjne zdjęcia, uchwycone emocje, czar Luny i piękno otaczającego ją świata. Obserwuję Lunę również na instagramie, Monika ze wszystkiego wyczarowuje piękne obrazy uwielbiam jej łączenie dodatków, jej design, jej styl i jej zamiłowanie do nieoczywistych zestawień. Jest jeszcze coś co mnie w Monice urzeka szczególnie, jej dyplomacja i kultura, nawet jeśli komuś nie podoba się to co pokazuje, nie wnika, nie jątrzy po prostu z wdziękiem odpowiada, ale z takim, z którym już nie ma polemiki. 

Minimaliv moje niedawne odkrycie. To Mira napisała pierwsza, skomentowała coś u mnie, coś podlinkowała, a potem ja przepadłam u niej. W niezwykłych zdjęciach, wyjątkowych, pełnych kontekstu, myśli i wrażeń, każde przekazuje osobna historię. To od niej nauczyłam się myślenia o fotografii dziecięcej trochę inaczej niż banalne łapanie uśmiechów prosto do obiektywu. Siłą Miry są nie tylko zdjęcia, ale niesamowita wrażliwość i mądre, wzruszające wpisy. Tak jak ostatnio napisała gdzieś Marlena "ma doskonałe pióro, więc nie dziwota, że aż chce się ją kopiować. Ja np. jak chcę napisać dobry post to ją czytam i czytam i czytam aż spływa na mnie kropla jej geniuszu I tak powstają moje najlepsze posty" - trochę z przymrużeniem oka, ale coś w tym jest, sama ją wertuję w poszukiwaniu natchnienia i weny.

Makóweczki znają wszyscy, kochają lub nienawidzą, ale czytają zawsze. To, że Marlena jest królową polskiej blogosfrey parentingowej nie ulega wątpliwości. Jest najlepsza. Jest coś, co mnie do niej przyciąga tak, że zawsze muszę wejść gdy pojawia się coś nowego, coś co ciągnie mnie nawet z najdalszych otchłani łączy, jakaś dobra energia, którą chłonę w każdym jej wpisie. Czuję jakbym zaglądała przez okno do najlepszej przyjaciółki, jakbym mogła po prostu z nią pogadać, tak normalnie o życiu, bez zadęcia. Jest jak narkotyk, chce się jej więcej i więcej, chce się na nią patrzeć, znać jej opinię, wiedzieć co kupuje i pragnąć tego samego. Jest absolutnym trendsetterem. A poza tym, co najważniejsze ma wielkie serce do ludzi. Pierwszy raz przekonałam się o tym dobre pół roku temu kiedy sama wyciągnęła mnie z czeluści internetu i podlinkowała robiąc u mnie niezłe zamieszanie. Ostatnio po raz kolejny udowodniła, ze przyjaźń jest dla niej ważniejsza niż jakaś tam internetowa pseudo reputacja. Dlatego też osiągnęła tak wielki sukces, bo dobra energia zawsze wraca.

Matka jest tylko jedna to królowa buszu. Najpopularniejsza blogerka wychowująca dziecko na wsi z dala od luksusu wielkich miast. Jest jedyna w swoim rodzaju; nie do podrobienia, nie do ogarnięcia i nie do zaszufladkowana, jest jak feeria, intensywna i różnorodna. Zaszyta gdzieś w dżungli mazurskich jezior nie traci dystansu, autoironii i genialnego czarnego humoru. Właśnie to poczucie humoru ujmuje mnie w Aśce najbardziej, (właśnie tak chce o niej pisać Aśka, nie Asia, Asiunia, bo jest taka z krwi i kości, prawdziwa, szczera do bólu i silna) jej błyskotliwość, trafianie w sedno, doskonałe puenty. Teksty ma na miarę dobrych kryminałów, czyta się je z zapartym tchem do samego końca, bo tam zawsze jest jakiś nieoczekiwany zwrot akcji, zaskoczenie, jakiś psikus, pstryczek, otrzeźwienie. Za to, że znajduje inspiracje nawet w najdalszym bastionie cywilizacji chapeau bas.

Czytam też
http://jjandthebear.blogspot.com/ ( Agata ma świetne teksty, mądre przemyślenia, poza tym uwielbiam grunge'owy styl chłopaków, całość to mieszanka wybuchowa:))
http://vivioli-babiesfashionlife.blogspot.com/ ( wszystko czego dotknie się Kasia zamienia się w złoto, nawet ze starych drzwi od stodoły jest w stanie wyczarować baśniowe wnętrze dla swoich dzieci, uwielbiam jej zamiłowanie do antyków i pięknych wnętrz, jej zdjęcia są jak poezja )
http://sobiejestesmy.blogspot.com/ ( cudny Julo!)
http://galazki.pl/( uroczy Franio) 
http://kaszkazmlekiem.wordpress.com/ ( źródło ogromnych moich inspiracji )
http://www.missferreira.pl/ ( mama trójki, a przy okazji niezła żyleta )
http://szafeczka.com/ (wszyscy znają wyjątkową i piękną Nikolę, od której nie sposób oderwać wzroku, poza tym niezwykłe zdjęcia)
http://wokoldzieci.blogspot.com/ ( wzruszające i bardzo osobiste teksty Oli)
http://pretty-monsters.pl/ ( przełamywanie schematów w modzie)
http://dailycreation.eu/ ( nonszalancja i szyk, poza tym niesamowita uroda Oliwki, w której oczach można po prostu przepaść )
http://ruddymonde.blogspot.com/ ( cudowna Maja i jej mama Iza, lubię patrzeć jak blog Izy się rozwija, coraz lepsze zdjęcia, pomysły na stylizacje, Maja, która rozkwita jak przepiękny kwiat )
http://cacaovo.blogspot.com/ (delikatność i subtelność, świetne pomysły, cały czas mam w głowie akcję z Rudolfem ;)) to co wyróżnia Cacane to naturalność, to po prostu świetne dziewczyny )
http://jereminaplanecieziemia.blogspot.com/ ( obłędne zdjęcia, kolor, intensywność, soczyste barwy to co widzę, myśląc o zdjęciach studia fotograficznego Pink Wings, poza tym nieziemski klimat )

a i jeszcze koniecznie zajrzyjcie do Żorżety! Świetne zdjęcia ;)
http://zorzeta.wordpress.com/

i do mojej szwagierki po szybkie przepisy na obiad
http://matkazywicielka.blogspot.com/

Uff, jeszcze o kimś zapomniałam?

No zapomniałam 
o wspaniałej Lily i jej mamie Asi
http://www.lilylife.pl/
i o najbardziej rozbrykanych chyba bliźniakach w blogosferze, z każdego zdjęcia bije niesamowita energia, nie wiem jak Milena to ogarnia
http://mybellepapillon.blogspot.com/

Jest pewnie jeszcze wiele, wiele innych, nie sposób wymienić Was wszystkie :)
Dzięki dziewczyny, że jesteście nieustanie inspirujące!















RYSIO
Spodnie  Bubi Boo TU
HELA
Sukienka Bubi Boo TU

piątek, 15 sierpnia 2014

Matrony


Miłość macierzyńska to ogromna wartość społeczna i moralna. Matka związana z dzieckiem więzami czułości i zażyłości zmienia perspektywę widzenia świata na bogatszą, bardziej uważną i szerszą. Z drugiej jednak strony nieco ją zawęża do świata, który kręci się tylko wokół dziecka. 

Macierzyństwo to nie tylko karta przetargowa walce o dostęp do świadczeń, profitów czy innych przywilejów, to rola, z której się nie wychodzi, którą się pielęgnuje, celebruje i wynosi. Jest się matką i już. To cześć naszej tożsamości, którą wzbogacamy wraz z pojawieniem się na świecie małego człowieka. Rodzicielska perspektywa jest słuszna i moralna, ale stanowi poważną oręż w starciu z myślą bezdzietnych lekkoduchów. Rodzicielska perspektywa może ograniczać, zamykać, a w pewnym momencie po prostu zanudzić na śmierć. Dlatego też nie lubię w kółko rozmawiać o dzieciach.

wtorek, 12 sierpnia 2014

W Polskę!


Wystarczy dobry przewodnik, plecak z prowiantem, termos i chęci, a każdy zakątek Polski stoi przed nami otworem. Zanim zrobimy nalot na Teneryfę, Cypr czy inne przepiękne regiony, chciałabym dzieciom pokazać jak najwięcej pięknych miejsc w naszej ojczyźnie. Oczywiście ich wytrzymałość na wiedzę i przebyte kilometry nie jest pojemna dlatego w naszych wojażach jesteśmy mocno ograniczeni. Najwięcej sentymentu, wspomnień zostawiłam oczywiście w górach, które kocham całym sercem, na tyle ile nogi nam pozwalają staram się zawsze ich tam trochę przegonić. Rzadziej zaglądamy na Pomorze, a ono również skrywa mnóstwo przepięknych miejsc. W drodze nad morze zatrzymaliśmy się na chwilę w Malborku.

środa, 6 sierpnia 2014

Mama bohatera


Jak to zwykle w bajkach bywa jest rycerz, jest król i królestwo, jest czarny charakter, gobliny i magia, ale prawdziwym bohaterem tej książki jest mama. Ona może trochę nadgorliwa i nadopiekuńcza, uchyliłaby nieba swojemu synkowi, przepędziła wszystkich nieprzyjaciół, wyczyściła, nakarmiła i pomogła wyjść cało ze wszelkich opresji. Historia jest prosta, szermierz Dick van Dyke (najlepszy w całym królestwie) wyrusza do Czarnego Kawalera, by prosić go o rozłożenie długu króla na dogodne raty. W tej wyprawie towarzyszy mu mamusia, dzięki której cała opowieść nabiera komicznego charakteru. Szermierz broni się przed nachalną obecnością rodzicielki, ale ta sprytem i matczyną troskliwością nie pozwala nawet na odrobinę samodzielności swojemu synkowi. Jak się zresztą okazuje to dzięki niej udaje się uniknąć przemocy i walki, a wszelkie spory załatwia siłą matczynej miłości. 

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Otyłość u dzieci. Stop!



Przez pierwszych kilka dni urlopu nie mogłam w to uwierzyć, myślałam, że to wyjątek, każdemu się zdarza, że przecież tylko kilka łyków coli, kilka chipsów, kilka dodatkowych wałeczków tu i ówdzie. Ale było coraz gorzej, więcej czipsów, więcej kolorowych, przesłodzonych napoi, więcej pizzy, frytek i coraz większe brzuchy i coraz częściej widziane w bezruchu. 
Mowa o naszej, polskiej, złotej młodzieży, ale nie o nastolatkach, ci jeszcze jakby nie zepsuci, rodzice chyba jeszcze nie sadzali ich tak często przed komputerem, nie dawali substytutów jedzenia i napoi. Myślę o dzieciakach 10+,  które w tym zaniedbaniu obrastają w kolejne kilogramy.