środa, 30 lipca 2014

Łososiowa z koperkiem


Dzisiaj zupka pyszna, lekka i zdrowa, łososiowa z koperkiem. Ryby są źródłem pełnowartościowego białka i kwasów omega -3 tak istotnych w diecie malucha. U nas ryby serwowane są przynajmniej raz w tygodniu, a kiedy jesteśmy nad morzem jemy oczywiście codziennie. Na szczęście dzieciaki uwielbiają ryby, więc nie mamy z tym problemu. Jeśli znudzi nam się już rybka do ziemniaków, zjadamy ją w zupce okraszonej koperkiem. Oto przepis na naszą pyszną zupę z łososiem, mam nadzieję szybki:


Składniki
3 marchewki
4 ziemniaki
1/2 kg łososia ( najlepiej kupić luzem w rybnym ) w plastrach są dość drogie
3 cebule
śmietanka 12%
pęczek koperku
pół cytryny
oliwa
sól, pieprz




Siekamy cebulkę i podsmażamy na oliwie aż się zeszkli.
Dodajemy posiekaną marchewkę, chwilę dusimy i dolewamy wody.



Po około 10 minutach gdy marchewka zmięknie, dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki. Solimy i pieprzymy do smaku.
Na sam koniec na 10 minut wrzucamy pokrojonego w kostkę łososia.




Do ugotowanej już zupy wciskamy sok z połówki cytryny i dodajemy kubek śmietany, wsypujemy posiekany koperek.




Zdjęcia zrobione aparatem Olympus E-PL5, 1:8, 25 mm

SMACZNEGO!

poniedziałek, 28 lipca 2014

Wakacje!


Nareszcie nadszedł, wymarzony, upragniony i wyczekany urlop! Od początku lipca wyrwałam z coraz większym podekscytowaniem kartki z kalendarza by wreszcie dorwać ten dzień. 
Cudownie jest być razem, wylegiwać się do południa, żyć wakacyjnym tempem, nigdzie się nie spieszyć. Dobrze móc zostawić za sobą pęd stolicy i przerzucić się na tutejsze sprawy, zająć banalnymi dylematami, myśleć jedynie o tym czy po wyjściu na plażę rozbić się po prawej czy po lewej stronie, czy dzisiaj jeść pizzę czy frytki, przejechać się na diabelskim młynie, a może przepłynąć statkiem po zalewie.

piątek, 25 lipca 2014

Na co do kina? Mhm, na nic...


Dzisiaj po upałach ani śladu, jeszcze w zeszły weekend żar lał się z nieba, a teraz toniemy w strugach deszczu i dobrze taka pogoda nastraja, deszcz oczyszcza. Niebawem ruszamy nad morze, ale jeszcze ostatni weekend szukaliśmy ochłody w fontannach, klimatyzowanych pomieszczeniach, cieniu parkowych drzew.

środa, 23 lipca 2014

Koktajle owocowe



Ostatnio jedyną, skuteczną formą radzenia sobie z upałami w wielkim mieście są dla mnie zimne koktajle owocowe. Szklanka takiego orzeźwiającego napoju potrafi nie tylko schłodzić, ale też szybko zregenerować w lepki dzień. Są zdrowe, szybko się je robi i są o wiele bardziej energetyzujące niż kawa.

Koktajle zostały zrobione w Latawcu, przez świetną barmankę Elizę, serdecznie Was tam zapraszam na odrobinę orzeźwienia.



Zazwyczaj do wszystkich koktajli warto dodać kilka listków mięty i soku z limonki/cytryny, wtedy będą bardziej orzeźwiające, ja oczywiście zawsze dodaję lód.
Owoce możecie zmiksować zwykłym blenderem, lub zrobić to w robocie kuchennym. Tutaj wykorzystałyśmy specjalny blender barowy do kruszenia lodu, więc lód jest wrzucony od razu. W domu dokładam po prostu kilka kostek na koniec.
Wedle uznania możecie też słodzić ja używam cukru trzcinowego lub Stevii ( można ją kupić w np. aptece). 


A oto nasze propozycje:

ENERGIA
truskawki ( mogą być mrożone)
mięta
pół szklanki soku pomarańczowego
sok z połówki limonki





REGENERACJA
pół banana

 jedna gruszka
jogurt naturalny 
sok z połówki limonki




OCZYSZCZENIE
pół jabłka
pół banana
sok z połówki limonki 
szpinak
woda 
lód 
(dosłodzić wedle uznania)




ORZEŹWIENIE
sok z całej cytryny
kilka kawałków arbuza
lód 
woda 
(cukier wedle uznania, ja słodzę jedną kropelką Stevii, bo tak jest zbyt kwaśny)







Najbardziej smakuje mi ten ze szpinakiem, ale polecam Wam każdy, zmiksujcie nawet podstawowe owoce jakie macie w domu dodajcie jogurt, kilka kostek lodu i już macie pyszny sycący napój. W taką pogodę w sam raz.

Zdjęcia zrobione aparatem Olympus E-PL5, 1:8, 25 mm

wtorek, 22 lipca 2014

Urodziny bloga, konkurs- wyniki

Wszystkie odpowiedzi były piękne, cudowne, mądre i wzruszające, a ja rozpłynęłam się w morzu komplementów. Bardzo Wam za to dziękuję i bardzo żałuję, że nie mam więcej takich sukienek, bo każdej z Was się należy. Po burzliwej naradzie z resztą członków rodziny zdecydowałam się na ten komentarz:

Przeglądając zdjęcia uświadomiłam sobie, że właściwie wszystkie je znam, więc chyba to znak, że trafiłam tu zaraz na początku blogowej ścieżki. Próbowałam wybrać ten naj naj naj post i najbardziej zapadł mi w pamięć ten z Riskiem, kradzioną kosiarką i starymi fortami w tle. Za co go lubię? Za nutkę dreszczowca (bezdomni, zarośla i fosa, teraz też mam gęsią skórkę ;)), za fryzurę NIBY-Babci (no way, że ta laska jest BABCIĄ O_o), za to, że przedstawiliście mi Riska - moją wielką i szczerą miłość od tamtego właśnie dnia, no i za historię uprowadzenia sprzętu z placu zabaw :) 
Oczywiście to tylko przykład, uzasadnić mogłabym właściwie wybór dowolnego posta, bo oglądanie Was, czytanie tych paru zdań, które łyka się z lekkością i usmiechem na twarzy, to frajda. Dzięki Draniom przypomniałam sobie też, dlaczego zawsze chciałam mieć starszego brata - niesamowicie widać na zdjęciach ich więź..... 
Żeby nie zmusić Cię do "eeee za długi komentarz, nie czytam" muszę tu skończyć, więc jeszcze tylko GRATULACJE, Happy B-day Małe Dranie i POWODZENIA w dalszym blogowaniu. Pozdrawiam - Karolina Lewandowska