środa, 23 lipca 2014

Koktajle owocowe



Ostatnio jedyną, skuteczną formą radzenia sobie z upałami w wielkim mieście są dla mnie zimne koktajle owocowe. Szklanka takiego orzeźwiającego napoju potrafi nie tylko schłodzić, ale też szybko zregenerować w lepki dzień. Są zdrowe, szybko się je robi i są o wiele bardziej energetyzujące niż kawa.

Koktajle zostały zrobione w Latawcu, przez świetną barmankę Elizę, serdecznie Was tam zapraszam na odrobinę orzeźwienia.



Zazwyczaj do wszystkich koktajli warto dodać kilka listków mięty i soku z limonki/cytryny, wtedy będą bardziej orzeźwiające, ja oczywiście zawsze dodaję lód.
Owoce możecie zmiksować zwykłym blenderem, lub zrobić to w robocie kuchennym. Tutaj wykorzystałyśmy specjalny blender barowy do kruszenia lodu, więc lód jest wrzucony od razu. W domu dokładam po prostu kilka kostek na koniec.
Wedle uznania możecie też słodzić ja używam cukru trzcinowego lub Stevii ( można ją kupić w np. aptece). 


A oto nasze propozycje:

ENERGIA
truskawki ( mogą być mrożone)
mięta
pół szklanki soku pomarańczowego
sok z połówki limonki





REGENERACJA
pół banana

 jedna gruszka
jogurt naturalny 
sok z połówki limonki




OCZYSZCZENIE
pół jabłka
pół banana
sok z połówki limonki 
szpinak
woda 
lód 
(dosłodzić wedle uznania)




ORZEŹWIENIE
sok z całej cytryny
kilka kawałków arbuza
lód 
woda 
(cukier wedle uznania, ja słodzę jedną kropelką Stevii, bo tak jest zbyt kwaśny)







Najbardziej smakuje mi ten ze szpinakiem, ale polecam Wam każdy, zmiksujcie nawet podstawowe owoce jakie macie w domu dodajcie jogurt, kilka kostek lodu i już macie pyszny sycący napój. W taką pogodę w sam raz.

wtorek, 22 lipca 2014

Urodziny bloga, konkurs- wyniki

Wszystkie odpowiedzi były piękne, cudowne, mądre i wzruszające, a ja rozpłynęłam się w morzu komplementów. Bardzo Wam za to dziękuję i bardzo żałuję, że nie mam więcej takich sukienek, bo każdej z Was się należy. Po burzliwej naradzie z resztą członków rodziny zdecydowałam się na ten komentarz:

Przeglądając zdjęcia uświadomiłam sobie, że właściwie wszystkie je znam, więc chyba to znak, że trafiłam tu zaraz na początku blogowej ścieżki. Próbowałam wybrać ten naj naj naj post i najbardziej zapadł mi w pamięć ten z Riskiem, kradzioną kosiarką i starymi fortami w tle. Za co go lubię? Za nutkę dreszczowca (bezdomni, zarośla i fosa, teraz też mam gęsią skórkę ;)), za fryzurę NIBY-Babci (no way, że ta laska jest BABCIĄ O_o), za to, że przedstawiliście mi Riska - moją wielką i szczerą miłość od tamtego właśnie dnia, no i za historię uprowadzenia sprzętu z placu zabaw :) 
Oczywiście to tylko przykład, uzasadnić mogłabym właściwie wybór dowolnego posta, bo oglądanie Was, czytanie tych paru zdań, które łyka się z lekkością i usmiechem na twarzy, to frajda. Dzięki Draniom przypomniałam sobie też, dlaczego zawsze chciałam mieć starszego brata - niesamowicie widać na zdjęciach ich więź..... 
Żeby nie zmusić Cię do "eeee za długi komentarz, nie czytam" muszę tu skończyć, więc jeszcze tylko GRATULACJE, Happy B-day Małe Dranie i POWODZENIA w dalszym blogowaniu. Pozdrawiam - Karolina Lewandowska


niedziela, 20 lipca 2014

Miejskie wakacje part 1


Umówmy się, że wakacje w mieście to nic przyjemnego, raczej kara za grzechy i męczarnia do granic możliwości. Pomimo świetnej lokalizacji w jakiej przyszło nam mieszkać i związanych z tym mnóstwa imprez plenerowych, halowych, mnogość basenów, placów zabaw i innych, ja i tak wolę wyjechać na wieś zbijać bąki i muchy łapać. 

środa, 16 lipca 2014

Krem z pomidorów z gruszką i mietą


Latem szaleję za miętą. Dodaję ją do każdego posiłku, letniej zupy, kompotu ze świeżych owoców (polecam kompot ze świeżych porzeczek), sałatek, lodów. Mięta pasuje każdemu i wszędzie. Nawet rozgnieciona w palcach przypomina o letniej bryzie. A kropla mięty na sukience, trampkach, sweterku to po prostu hit lata. Całe szczęście, że za domkiem na działce u moich rodziców jest całkiem sporo samosiejki i nie dość, że Rysio ma niezłą zabawę z samego zbierania, to jeszcze nigdy się nie kończy.
Pomidorowa może być bardzo banalna, albo lekko podrasowana. Może być z nutą słodyczy lub lekko pikantna, można ją smakować na gorąco, można na zimno, ale na pewno trzeba przyznać jej palmę pierwszeństwa wśród ulubionych zup dzieci. Mnie tym razem skusiła jeszcze gruszka bo z nią jest trochę delikatniejsza, zyskuje nieco słodkawy posmak. Mięta opcjonalnie, jeśli nie chcecie, nie wkładajcie jej, skorzystajcie tradycyjnie z bazylii.

poniedziałek, 14 lipca 2014

Złapać to co nieuchwytne, testy Olympusa.


Od kiedy zaczęłam przygodę z blogowaniem, fotografia znalazła się w kręgu moich stałych zainteresowań. Poza tym, że aspiruję do kilku dobrych obiektywów, cały czas ćwiczę na tym co mam, pożyczam, zmieniam, próbuję. Lubię testować nowe sprzęty. Ostatnio w moje ręce wpadł Olympus, model E-PL5 z obiektywem 1:8, 25 mm. Jak wygląda w pełnej krasie możecie zobaczyć TU. Przyznam, że zamiłowanie do robienia zdjęć rośnie, jeśli można korzystać z lepszego sprzętu. Temat fotografii staram się cały czas eksplorować i szukać swojego stylu, tak by foty zawsze osadzić w pewnym kontekście. To małe białe cacko mogę mieć zawsze przy sobie bo jest po prostu mały i poręczny.